logo_pod_zielonym_jamniczkiem

URODZINY JAMNICZKA

 

Sto lat sto lat…. zabrzmiało po raz trzeci w żłobku Pod Zielonym Jamniczkiem w dniu czwartego października bieżącego roku. Tak! Nim się obejrzeliśmy minęły trzy lata odkąd nasza placówka przyjęła pod swoją opiekę pierwszych „żłobkowiczów”. Zerknijmy w statystykę - w tym okresie w murach naszego żłobka zagościło 75 dzieci i tym samym niemalże 150 rodziców, powierzając naszej opiece swoje pociechy.

Zawsze (z dumą mogę użyć tego stwierdzenia) po okresie adaptacji pracownikom placówki udawało się zyskać sympatię nowych podopiecznych i rozpocząć pracę wg stworzonego przez opiekunki miesięcznego planu zajęć. W żłobkowej codzienności nie brakowało spotkań plastycznych, podczas których dzieci m. in. malowały, wycinały, kolorowały, ugniatały,  wałkowały, kleiły, czy składały. Regularnie spotykaliśmy się również z lektorami języka angielskiego i specjalistami prowadzącymi zajęcia muzyczne (muzykę, rytmikę), w czasie których nasze pociechy śpiewały, skakały, tupały, tańczyły, recytowały, naśladowały, słuchały, klaskały, grały na instrumentach, czy wykonywały czynności, które trudno jednoznacznie sklasyfikować :) Podsumowując dotychczasowe zajęcia z języka angielskiego, mogę tylko zaznaczyć, iż zdolności maluchów przyswajających pierwsze obcojęzyczne słowa mogłyby wprawić w osłupienie niejednego dorosłego :)


Poza zajęciami artystycznymi dzieci realizowały wewnętrzną żłobkową podstawę programową  „omawiając” najważniejsze zagadnienia związane z życiem w otaczającym nas świecie. Najkrócej rzecz ujmując - maluszki poprzez zabawę i inne odpowiednie do ich wieku i możliwości rozwojowych metody pracy, przyswajały wiedzę z najróżniejszych dziedzin. Zważając na przywilej jakim jest lokalizacja naszej placówki (budynek z dużym ogrodem, na skraju lasu, z dala od miejskiego zgiełku) opiekunki starały się bazować na zdobywaniu wiedzy przez dzieci poprzez doświadczenie. Naturalne zatem były liczne spacery, pozwalające dzieciom na obserwacje otaczającej nas, zmieniającej się odpowiednio do pory roku przyrody. Może zbyt odważnym jest stwierdzenie - odpowiednio do pory roku, bowiem jedynym bałwanem ubiegłej zimy był ten papierowy stojący w sali zabaw, ale w większości przypadków wszystko szło zgodnie z planem. Nie brakowało poszukiwań pierwszych zielonych roślin wiosną, wygrzewania się w słońcu i wspólnego podlewania roślin latem, zbierania darów jesieni w październiku i listopadzie, czy eksperymentów związanych ze śniegiem i lodem zimą, choć, jak podkreślałam, ta pora roku była najbardziej nieprzewidywalna.


Jednym z elementów żłobkowej misji i wizji, poza zapewnieniem naszym podopiecznym bezpieczeństwa i stworzenia warunków zbliżonych do domowych, była i pozostaje nauka dzieci samodzielnego spożywania posiłków i radzenia sobie z czynnościami samoobsługowymi. W tym aspekcie nasze pociechy radziły sobie świetnie. Oczywiście, nie przekłamując statystyki, niektóre maluchy odnosiły sukcesy w tej dziedzinie szybciej, inne potrzebowały więcej czasu, ale w rezultacie większość dzieci opuszczających żłobek nie korzystała już z pieluszki i nieźle radziła sobie ze spożywaniem posiłków. W tym momencie chciałabym wyprowadzić z błędu wszystkich rodziców, którzy z zazdrością myślą, że udawało nam się osiągnąć niniejszy cel bez „skutków ubocznych” tego procesu. Otwarcie przyznaję, że podczas spożywania posiłków w żłobku było i nadal pozostaje rzeczą naturalną usuwanie rozrzuconego jedzenia, rozlanych litrów wody, czy kompotu ze ścian, podłogi i mebli, nie wspominając o samym uczącym się samodzielnego jedzenia, którego  po posiłku należało przywrócić do wyjściowego wyglądu :)


Chciałabym pogratulować rodzicom wytrwałości i jeszcze raz oficjalnie podziękować za współpracę. Pozostając  przy temacie współpracy placówki z rodzicami w okresie ostatnich 3 lat - układała się ona pomyślnie. Rodzice bardzo aktywnie włączali się w zabawy proponowane przez opiekunki, dzielnie wykonywali prace plastyczne, modele aut, czy rakiet kosmicznych. Pomagając opiekunkom uatrakcyjnić zajęcia, wyposażali maluchy w niezbędne do zajęć rekwizyty np. zabawki w odpowiednim kolorze, owoce, czy warzywa – wszystko w myśl hasła „nauka poprzez doświadczenie”. Kadra placówki w oczach rodziców również zyskała uznanie, co oficjalnie pokazały wyniki ankiet oceniających funkcjonowanie żłobka, w których pojawiały się takie określenia jak:


Żłobek Pod Zielonym Jamniczkiem „to strzał w dziesiątkę”; „jest dla dzieci krainą szczęścia, niemalże drugim domem”; „to miejsce gdzie dziecko jest bezpieczne i miło spędza czas”; „jest instytucją wychodzącą naprzeciw potrzebom rodziców pracujących, zapewniającą opiekę swoim podopiecznym na wysokim poziomie”.


Kiedy nadchodził sierpień towarzyszyły nam mieszane uczucia… Z jednej strony poczucie wielkiej radości na myśl o poznaniu nowych podopiecznych, a z drugiej żal na myśl o pożegnaniu dzieci, których rozwój miałyśmy możliwość obserwować przez ostatni rok,  dwa lata, a w niektórych przypadkach prawie trzy. Nie sposób nie wzruszyć się na myśl, że ta mała istotka, która trafiła do żłobka mając kilka miesięcy, opuszcza go jako jego absolwent - dziecko z tyloma umiejętnościami, które tak dobrze udało nam się poznać. Dlatego właśnie podczas sierpniowych pikników organizowanych w żłobkowym ogrodzie, w czasie których dzieci, ich najbliżsi i pracownicy żłobka spotykali się przy „kawie i ciastku”, w atmosferze ogólnej wesołości, spowodowanej czy to podziwianiem występów artystycznych, czy też wspólnych zabaw, nie brakowało momentów wzruszenia. Jeszcze raz bardzo dziękuję rodzicom za wszystkie miłe słowa, jakimi zostałyśmy obdarowane zarówno podczas uroczystości, jak i niejednokrotnie w trakcie codziennych kontaktów.  Słowa te są nie tylko miłym wspomnieniem, ale przede wszystkim motywatorem do dalszych działań. Nie sposób zapomnieć o podziękowaniach takich, jak te poniższe:
"Nie ma słów, żeby wyrazić naszą wdzięczność za ogromny wkład, jaki włożyłyście w wychowanie naszego synka. Pierwsze kroki, pierwsze słowa, pierwszy dzień bez smoczka, czy pieluchy – to wszystko nie odbyłoby się tak gładko bez Waszej pomocy.(…)Syn miał niebywałe szczęście trafić na początku swojego życia na tak życzliwych i uroczych ludzi…"


Z podobną sympatią wspominamy pierwszych  absolwentów, jak również dzieci, które opuściły naszą placówkę zaledwie miesiąc temu. Jest nam niezmiernie miło kiedy rodzice informują nas o przedszkolnych sukcesach naszych byłych podopiecznych, niejednokrotnie podkreślając, iż łatwość wdrożenia się w codzienność przedszkolną zawdzięczają w dużej mierze przygotowaniu, jakie zdobyły uczęszczając do naszej placówki. Rodzicom wszystkich absolwentów, jak również tym, z którymi obecnie współpracujemy życzę mnóstwa sukcesów wychowawczych, a nam - no cóż… kolejnych „urodzin” :)


                                            Sylwia Kawecka

(Dyrektor Ośrodka)

Kącik rodzica